To jest naprawdę straszne

Tylko dla ludzi o mocnych nerwach

Skip to: Content | Sidebar | Footer

Autostopem do Toskanii

23 August, 2009 (03:53) | Uncategorized | By: Meleks1498

Nareszcie udało Się dogadać z innymi domownikami. Pomimo różnych kłopotów, a szczególnie kłopotów z uzyskaniem urlopu, decyzja została podjęta. Jedziemy na do Północnych Włoch na dwa tygodnie na piękne wakacje. Wszystko wskazuje na to, że podróż odbędziemy autostopem. Spowoduje to, że ilość bagażu będzie ograniczona, ale na pewno znajdą się tam aparaty, rurka, maska i kąpielówki.

Pierwsze dwie trzecie trasy przeszło jak marzenie. Podróż autostopem to dla Nas taka podróż wspomnień z młodości. Wszystkie kraje, przez które jechaliśmy mają znakomitą infrastrukturę drogową, a autostop i autostrada to wspaniałe zestawienie. Taka metoda podróżowania ma też wielki plus w postaci różnorodności osób, które się spotyka. Osób, których siedząc w pociągu, czy autobusie nie byłoby szansy poznać.

Pole namiotowe był całkiem dobrze przygotowany, z dość dobrą infrastrukturą, niemniej jednak wydostanie się z tego kempingu bez własnego samochodu na jakąkolwiek, nawet najmniejszą wycieczkę graniczyło z cudem. Lokalna ludność była stosunkowo biedna i jednoznacznie nastawiona na drenowanie portfeli turystów - wielokrotnie udzielając im kłamliwych informacji i doprowadzając ich do kłopotliwych sytuacji, które narażały ich na koszty.

Co by nie powiedzieć miejscowość, w której przebywaliśmy była cudowna, wysokie na kilkanaście pięter klify wyrastały prosto z zatoki. W niedużej odległości od brzegu były widzialne postrzępione wierzchołki gór. Niemniej jednak z naszymi możliwościami finansowymi i brakiem auta mogliśmy co najwyżej pooglądać sobie to z oddali. Dotarcie do jakichkolwiek punktów widokowych wymagało użycia samochodu. Niby wiedzieliśmy, że miejscowość nie jest do końca bezpieczna, ale jakoś nie było na co dzień takiego poczucia, aż pewnego pięknego dnia zostaliśmy jak na dzikim zachodzie napadnięci i okradzeni z plecaka fotograficznego i portfeli - pozbyliśmy się naszych ulubionych i kupionych za grube pieniądze aparatu D90 i fachowej lornetki Olympus. To niestety spowodowało, że musieliśmy przedwcześnie wracać do domu i summa sumarum nie możemy tego wyjazdu zaliczyć do udanych.